Durszlak.pl
Blog > Komentarze do wpisu

Kobieta luksusowa



Podróż przez Europę, z mężem i sobowtórem Bogdana Smolenia, polega głównie na siedzeniu w samochodzie i jedzeniu na stacjach benzynowych.

Za to dzisiaj, już na miejscu, poczułam się jak dziedziczka fortuny. Jak Ivana Trump na Capri. Jest grudzień, 15 stopni, a ja siedzę na tarasie, w luksusowym hotelu. Mam widok na morze, wart milion dolarów. Tak naprawdę, to morze jest zaraz pode mną, co jest doświadczeniem tyle pięknym ile przerażającym. Zwłaszcza jak się ma, lęk wysokości. To nic, patrzę na horyzont i jest dobrze.

Jest 9.23 a ja już jestem po śniadaniu, które ktoś dla mnie przygotował i piję sławną w okolicy -Bakarską Wodicę, którą sama sobie przygotowałam. Jest pięknie.

Moja ukochana wróżka Stefania, powiedziała mi kiedyś, że idealny zawód dla mnie to Królowa. Teraz rozumiem, o co jej chodziło. Jest coś magicznego w podróżowaniu, zwłaszcza w luksusie i nie dziwię się, że tyle osób na całym świecie, rzuca wszystko, sprzedaje dom, zostawia dobrze płatną pracę w banku i zaczyna wędrówkę po winnicach Toskanii. Babcia Helenka, pytana o wspomnienia z młodości, powiedziała mi, „ Jedyne co pamiętam z czasów wojny, to to, że majątek jest pozorny, ubrania się niszczą, dzieła sztuki palą, a jedyne co zostaje, to to, co zobaczysz, zjesz i pokochasz.”

Nie wiem ile kosztowała moja suknie ślubna, ale wiem, ile zapłaciłam, za owoce morze w Savonnie.

Idąc wczoraj na zakupy, do lokalnego centrum, nie szukałam nowych butów, za to z uporem maniaka, studiowałam etykiety na serach. Poświęciłam cały wieczór, na wyszukanie lokalnych win. Dlatego wyglądam jak źle ubrana Nigella Lawson, ale jestem szczęśliwa.

Oprócz Bakarskiej Wodicy, odkryłam w Chorwacji, fantastyczny chleb! Każdy jeden, którego próbowałam był wyjątkowy.

 

Kiedy dywagujemy z Kubą, co byśmy zrobili z wygraną w Lotto, u mnie na pierwszym miejscu, jest wypicie butelki Petrusa (caaaaaałej) i wyjazd do Tajlandii, celem zjedzenia wszystkiego co jest tam dostępne. Potem dopiero pojawiają się rzeczy tak przyziemne jak, mieszkanie, dość duże, żeby pomieścić naszych przyjaciół i samochód, którym pewnie, zawinę się na pierwszym napotkanym drzewie. Skoro Cliówką wyciągam zawrotne prędkości, to strach pomyśleć, jak będę jeździła czymś porządniejszym i szybszym.

Kiedy chcę się poczuć jak kobieta luksusowa, a nie czekam na pieniądze z Lotto, kupuję polędwicę wołową i smażę ją na maśle, do tego wino - Primitivo Pietrafina. I jestem Ivaną Trump, tyle, że w Gdyni.

 

piątek, 09 grudnia 2011, gastromat

Polecane wpisy

  • Co by było gdybyśmy wiedziały, że nam się uda?

    Wyobraźcie sobie, że wstajecie rano i ktoś Wam mówi, że na pewno się uda. Ale nie tak po przyjacielsku z poklepaniem po ramionach, tylko ktoś w stylu Boga, ktop

  • Common knowledge-komosa

    Ile razy słyszałyście, że czegoś nie wolno robić, bo skończy się to źle? Przy oglądaniuilu filmów, wiedziałyście, że złowieszcza muzyka zwiastuje koniec miłych

  • Mąka i woda

    Dzieci wróciły do szkoły, nudzi mi się. Powinnam sprzątać, pisać i gotować, ale tak strasznie mi się nudzi, że nic mi się nie chce. Powinnam pojechać na grzyby,