Durszlak.pl
Blog > Komentarze do wpisu

Życie Warszawy

 

Po raz kolejny, praca mojej siostry rzuciła mnie w objęcia ukochanej Stolicy. Tym razem awansowałam i z osoby noszącej torby IKEA, zostałam osobą trzymającą przez trzy dni parasol nad pewnym, znanym, polskim aktorem. Prestiż minus 100, ale nic to, bo wyrobiłam sobie triceps i mam u niego dług w postaci 3 paczek papierosów. Oprócz muskulatury, dorobiłam się jeszcze udaru słonecznego i fioletowego paznokcia. Dodam, że zarobiłam za ten parasol pieniądze. Jednym słowem - było warto.

Blichtr filmowego świata działał krótko. Aktorzy z mojej młodości zostali gwałtownie zepchnięci z piedestału w dniu, w którym na środku trawnika przed Pałacem Ujazdowskim, spostrzegłam GO! Oto On, Brad Pitt polskiej działki i Mick Jagger sałaty - PAN ZIÓŁKO! Miłość mego życia.

Przez pierwsze 15 minut klepałam coś bez sensu na temat uwielbienia, filii w Trójmieście i planowanego fan klubu, po czym taneczny krokiem zaczęłam wirować wokół skrzynek z zieleniną. Czerwona z wrażenia i upału, pokrzykiwałam błyskotliwie uwagi w stylu "o bosche pomidory!" albo "o jessssu, jarmuż!!!". Kasia widząc mój obłęd w oczach i taniec Derwiszów odbywający się na oczach tłumu, kupiła cokolwiek i zażenowana zachowaniem młodszej siostry, zakopała się ze wstydu pod ziemię. Po otrzymaniu na odchodne prezentu w postaci mini cukinii z kwiatkami (bardzo romantycznie), uznałam, że Pan Ziółko chce dołączyć czym prędzej do zakopanej Kasi i w imię miłości, oddaliłam się uznając, że dalsze strasznie pozostałych kupujących nie ma sensu. Nieprzytomna ze szczęścia, niosłam dumnie torby, knując w głowie pomysł na filię w Gdyni i mój w niej udział. Po 4 godzinach gapienia się na karczochy, dałam się namówić na ugotowanie cennych darów i ich konsumpcję. Miejscem profanacji dzieł spod ręki Pana Ziółko, została kuchnia w pewnym uroczym mieszkaniu, gdzie płacząc kroiłam warzywa, nienawidząc w duchu Kasi i Małgosi za to, że je zaraz zjedzą. Z rozpędu zrobiłam brokułowe pesto i wypiłam butelkę wina. Kolejną zresztą.

Chętnie podzieliłabym się przepisem na pesto, w końcu jest to blog z założenia kulinarny, ale nie jestem w stanie, bo go zwyczajnie nie pamiętam. 

Tyle się wydarzyło przez te dwa warszawskie tygodnie, że po powrocie poszłam sobie na grzyby celem zebrania myśli i kozaków. Już kiedyś pisałam, że las w Nawiezi jest kompletnie dzikim tworem natury i choć piękny, to bywa dość ciężkawy do spacerowania. I tak sobie szłam, rozmyślając o mojej Warszawie, że aż wlazłam na legowisko dzików. Aktualnie zamieszkałe. Ponieważ byłam sama, one wielkie i mało przyjazne, próbowałam sobie przypomnieć w trakcie szaleńczego biegu, wszystkie programy z National Geographic o atakach dzików na ludzi i wpaść na jakieś sensowne rozwiązanie.  Ale jedyne co wymyśliłam to udar mózgu i zawał serca.

Jednym słowem działo się, dzieje i mam nadzieję - dziać się będzie, bo życie jest krótkie, można umrzeć na udar albo zostać zjedzonym przez dziki, ale wszystko to jest lepsze niż umarcie z nudów, co jeszcze do niedawna mi groziło. 

Dodam jeszcze, że oczywiście obfotografowałam Pana Ziółko i poznałam Panią Ziółkową, ewidentnie rozbawioną nagłą napaścią wielbicielki. Nie opublikuję ich zdjęć, bo nie wiem czy sobie tego życzą. Ale to przemili ludzie, pełni pasji i radości. Może rozważą moją propozycję filii gdyńskiej? Byłoby brylantowo i byłaby szansa na brokuły gałązkowe. 

wtorek, 03 września 2013, gastromat

Polecane wpisy

  • Co by było gdybyśmy wiedziały, że nam się uda?

    Wyobraźcie sobie, że wstajecie rano i ktoś Wam mówi, że na pewno się uda. Ale nie tak po przyjacielsku z poklepaniem po ramionach, tylko ktoś w stylu Boga, ktop

  • Common knowledge-komosa

    Ile razy słyszałyście, że czegoś nie wolno robić, bo skończy się to źle? Przy oglądaniuilu filmów, wiedziałyście, że złowieszcza muzyka zwiastuje koniec miłych

  • Yyyyyyyy, Warszawa

    Warszawa jest cudowna. Można przejść most Poniatowskiego i się zmęczyć, można obejrzeć wystawę koło Bristolu i się wzruszyć. Za każdym razem jak wracam ze Stoln

  • Kamienica na Waliców

    Kamienica zbudowana została w XIX wieku. W czasie II wojny światowej bardzo ucierpiała, podczas eksplozji zawaliła się jej frontowa ściana. Budynek ma p

  • Ludzie-nnik

    Dzwoni pieśń (...) o tych dwojgu ludzieńkach (Bolesław Leśmian) Ten człowiek, który je pachnące ciastko w sto dwadzieścia dwa, nie zważając przy tym, że leci n

Komentarze
Gość: dr Jot, *.dynamic.chello.pl
2013/09/05 22:10:32
o panu Ziółko słyszałem też od innych osób, mam nawet jego mix przypraw do mięsa i jestem jak najbardziej za filią w 3M
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2013/09/05 22:26:15
To jest mega cudowna i przyszłościowa sprawa. Musimy się tym zająć.