Durszlak.pl
Kategorie: Wszystkie | drób | kuchnia tajska | kuchnia włoska | podróże | remont | warzywa | zupy
RSS
środa, 10 lipca 2013

Padam. Literalnie padam na twarz. Dzieci podejrzanie szybko rosną i z roku na rok, zajmowanie się 4 dzieci jest po prostu wykańczające. No chyba, że to ja się starzeję? Może być i tak. Noszenie 20 kilogramowej torby na plażę, dwie pralki prania co godzinę, 3 zmywarki dziennie, uff.

Z przyjazdem rodziny, pojawiła się masa ludzi, którzy chcieli wykorzystać fakt, że jesteśmy w komplecie i trzeba było powyciągać rodowe zastawy i obrusy. Było to idealna okazja, żeby nareszcie powolutku "ogarnąć" książkę Ottolenghi'ego. Ponieważ nie mogłam się na nic zdecydować, uznałam, że najrozsądniej będzie dokonać dojrzałego wyboru i wylosować przepis na "chybił trafił". Strona z jagnięciną była piękna, problem w tym, że ja nie jadam. Drugi strzał-przegrzebki. Hmmmm, bardzo smaczne na pewno, same w sobie są cudowne, problemem jest to, że nie mieszkam w Bretanii a u nas ciężkawo z zakupem. Do trzech razy sztuka i pach! Porowe frittaty. Nawet jest obok przepis na sos. Fantastycznie!

 

Dodałyśmy od siebie grzanki z masłem szałwiowym, sałatkę z pomidorów z octem i hummus od Wojtka na przystawkę.

Po 3 godzinach na plaży, z dziećmi i Kasią, targaniu zakupów i 22 kilogramowej torby (doszło 2 kilo piachu) dotarłyśmy do domu, otworzyłyśmy butelkę białego wina i zaczęłyśmy misterną logistykę eleganckiej kolacji na bazie porów. 

Przepis jest prosty, ale wymaga czasu ponieważ poszczególne rzeczy muszą wystygnąć, więc następnym razem będę mądrzejsza i przygotuję sobie wszystko "na zaś". Poza tym, ryzykowne w długim gotowaniu z Kasią jest to, że człowiek wypija kieliszek wina a tu nagle 3 butelki. 

Najpierw należy zrobić sos, bardzo piękny, subtelny i w oszałamiającym kolorze pistacjowych lodów. 

100 gram greckiego jogurtu

100 gram kwaśnej śmietany

2 zgniecione ząbki czosnku

2 łyżki soku z cytryny

3 łyżki oliwy z oliwek

pół łyżeczki soli

20 gram posiekanej natki pietruszki

30 gram posiekanej kolendry

Wszystkie składniki należy zmiksować w blenderze i schować do lodówki. 

Teraz pora na pora

3-4 pory (około pół kilograma) umyte i posiekane

3 -4 małe, słodkie, młode polskie cebule albo zagramaniczne szalotki

150 ml oliwy z oliwek

1 świeże czerwone chilli, posiekane i pozbawione większości pestek

25 gram natki pietruszki

łyżeczka nasion kolendry (ja rozgniotłam w moździerzu)

łyżeczka sproszkowanego kuminu

1/4 łyżeczki sproszkowanego tumericu

1/4 łyżeczki cynamonu

1 łyżeczka cukru

1/2 łyżeczki soli

1 całe jajko plus 1 ubite białko z jajka 

120 gram mąki z łyżeczką proszku do pieczenia

150 ml mleka

55 gram roztopionego masła

Ponieważ gości było sporo (6 osób), ja podwoiłam proporcje

Na patelni podsmażamy na połowie oliwy pora z cebulą, aż będą miękkie. To zajmie jakieś 10-15 minut. Przekładamy do dużej miski, dodajemy zieleninę, przyprawy, sól i cukier. Odstawiamy do wystygnięcia.

W osobnej misce, łączymy wszystkie pozostałe produkty, za wyjątkiem piany z białek. Dodajemy masę z warzywami na końcu delikatnie wprowadzamy pianę z białek.

Rozgrzewamy patelnię, smażymy małe placuszki. 

(żeby ułatwić sobie życie, przygotowałam dwa talerze wyłożone ręcznikami papierowymi, rozgrzałam piekarnik do 50 stopni i kolejne partie frittat chowałam po prostu do piekarnika, do momentu aż wszystkie nie będą gotowe)

Do tego, sałata z pomidorów, grzanki i hummus, zwany u nas komisem. 

I tak nam to wszystko pięknie wyszło, za wyjątkiem zdjęć, ale to jest bez znaczenia, bo co było to minęło. Dzieci się rozjechały, siostry też, teraz pozostaje świętowanie w rytm piosenki Kazika o tym jak to "wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni"