Durszlak.pl
Kategorie: Wszystkie | drób | kuchnia tajska | kuchnia włoska | podróże | remont | warzywa | zupy
RSS
czwartek, 16 sierpnia 2012

Wszystko się popsuło. Winda się popsuła a za nią schody ruchome. Domofon się popsuł i zmywarka. Popsuło się czoło Igiego a Franek to się wogóle cały popsuł. Popsuło się lotnisko i kazali nam stać pod ścianą. Majce popsuł się głos a Kasi konto. Popsułam się też ja, bo jestem o rok starsza a każdy rok to kolejne straty w zdrowiu i urodzie. Ale nic to, bo cała reszta działała bez zarzutu. Co prawda był chaos i wariactwo, ale wyszło i się udało. Okres imprez urodzinowych, przeżyłam dzięki pomocy przyjaciół, wyrozumiałości dzieci i fantastycznej książce o makaronach spod pióra Gino D'acampo którą dostałam od Pani Złotej. 

Wiem, makaron jest banalną potrawą, ale ciężko zaserwować prosię w mandarynach jak każdy oczekuje węglowodanów, rucoli i wypoczętej jubilatki. Przez tydzień zjedliśmy tort i tartę śliwkową od Małgosi, brownie od Pauliny, 5 paczek rucoli, 5 kilogramów pomidorów, litr oliwy, 8 opakowań makaronu, 400 gram parmezanu, wina nie liczę, bo wstyd. W niedzielę zastrajkowałam i goście zjedli pizze na wynos. Był jeszcze wieczór sushi, który zrobili panowie, i śniadanie z Gretą Garbo. Gdynia była ciepła i wakacyjna, mąż wyrozumiały, dzieci rozbawione a ludzie kochani jak zawsze. Były tańce i rozmowy do rana o tym, że Polska jest zagłębiem uprawy karczocha i przetwórstwa mozarelli, a obiektyw w aparacie sam się nie połamał. Kto by pomyślał.

Z książki "Włoskie dania makaronowe" zaczerpnęłam przepis na Tagiatalle z karczochami i szynką parmeńską. Genialna sprawa. 

Dla 4 osób (u nas raz 3) potrzebujemy:

6 łyżek oliwy

2 czerwone cebule pokrojone w piórka

10 plastrów szynki parmeńskiej pociętych szerokie paski

10 serc karczochów w oleju

100 ml białego wytrawnego wina

3 łyżki posiekanej natki pietruszki 

500 g makaronu tagiatalle (użyłam ukochanego bavette, bo taki miałam i pięknie wyszło)

szklanka albo i więcej utartego świeżego parmezanu

sól pieprz

Wstawiamy wodę na makaron. Na oliwie smażymy cebulę z szynką. Po 5 minutach dodajemy karczochy, doprawiamy solą i pieprzem i smażymy kolejne 3 minuty. Woda się już powinna gotować a w niej nasz makaron. Do cebuli, szynki karczochów wlewamy wino i podgrzewamy minutę, żeby alkohol odparował. Odcedzamy ugotowany makaron, wkładamy go z powrotem do garnka, dodajemy sos, natkę pietruszki i już na talerzach posypujemy parmezanem. Proste, pyszne, towarzyskie. 

Jeszcze raz wszystkim dziękuję. Dzieciom, za to, że są śliczne, mądre i zdrowe. Kubie za miłość. Gosi za przyjaźń, ciasta i przytomność umysłu. Dziewczynom za poranne kawy, plotki i drożdżówki. Majce za stawianie do pionu i szkodniki. Rafałowi i Ani za magie rodziny i dwutlenek cyrkonu. Kiciusiom za wakacje i wariactwa. Łolczakowi za rozmowy o tym jak to było jak wszystko działało. Oli za rurę i kupę śmiechu. Golinie za cudo na ścianę i warkocz jak marzenie. Piotrowi i Oli za rajdy, zabawy i wino z dzikiem. Wszystkim dziękuję za zmywanie na zmianę, kalafiory, ziemniaki z fasolką, leżenie na plaży, leżenie na podłodze i materacach.

Hance dziękuję za szybowanie i szczypanie w ramiona! Bacci!

czwartek, 09 sierpnia 2012

Nie do końca wierzę w kucharzy z programów kulinarnych. Patrzę na to przez pryzmat zaplecza marketingowego, sztabu specjalistów i kuchni wywołującej kompleksy. Oczywiście żartuję, uwielbiam oglądać gotowanie na ekranie, problem w tym, że nie pamiętam przepisów, nie wiem co gotowali i czy miałabym na to ochotę i na koniec i tak jem kanapkę z serem. Ale jest wyjątek, program "Sekrety szefowej kuchni" http://www.kuchniaplus.pl/kuchnia_przepis_0-0-6937_spaghetti-bolognese.html. Ta pulchna blondynka, tłumaczy jak chłop krowie na roli, dlaczego mięso smażymy dopiero wtedy jak poleży trochę poza lodówką, a nie siedzi na plaży i je langusty skropione sokiem z granatów. Ona mnie edukuje. Dlatego z uwagą patrzę jej na ręce i chłonę wiedzę jak młody rekin. Zrobiłam według jej wskazówek najbardziej banalną potrawę na świecie - sos do spaghetti po bolońsku. I co? No i okazało się, że przez lata karmiłam rodzinę i przyjaciół czymś, co nawet nie leżało obok spaghetti.

Sos jest intensywny, pachnący, po prostu wspaniały. I ten trick z "przypalaniem" działa cuda!  Potrawa idealna na wieczór z gdyńską burzą, miską sałaty i tartą śliwkową od Gosi. 

09:44, gastromat
Link Dodaj komentarz »