Durszlak.pl
Kategorie: Wszystkie | drób | kuchnia tajska | kuchnia włoska | podróże | remont | warzywa | zupy
RSS
poniedziałek, 11 października 2010

To nie jest zwykły wpis, to jest misterna instrukcja wystawnej kolacji dla Pań z Sorbony, którą napisałam dla mojego przyjaciela.

Kup w zwykłym sklepie, włoszczyznę, śmietanę kremówkę  (pół litra przyda się do zupy i do ziemniaków gratine), cebule, ziemniaki, sałaty na sałatę do łososia, ciasto francuskie mrożone, ser gorgonzola ( 40 dkg ), natke pietruszki, gastronomiczne balsamico, oliwe z Potrugali masz, jak nie masz to ja Ci swojej nie oddam, bo mam mało, więc kup sobie jakąś inną. 

Mój Drogi, zacznijmy od przystawek.

Zrób swoje pyszne pasztety, kup u baby na hali jakieś swojskie wędliny, z tego w końcu słyniemy. Oddam Ci słoik zielonek z kurkami, można też podać osobno rucole i nie za dużo chleba, musi się Paniom Profesorkom zmieścić pozostała część menu. Chrzan, bo pasuje idealnie, i odparowany balsamico do rucoli. To możesz załatwić w sobotę.

Kup też w sobotę duży płat świeżego łososia ale nie za gruby, żeby się nie piekł 7 godzin. Możesz kupić pare równych kawałków, jak nie uda Ci się całego.

Jeżeli poczujesz silną potrzebę zmierzenia się z zupą borowikową, potrzebujesz mojego bażanta od Pana Prezesa. Ugotujesz z niego wywar z warzywami. Będzie Was 4 osoby więc potrzebujesz około litr wywaru. Potraktuj go delikatnie, żadnych liści laurowych, bobkowych i innych cudów. Dwie marchewki, pietruszka, ciut selera i cała cebula powinny wystarczyć. W sobotę zalej grzyby ( jakieś 4 - 5 garści ) zimną wodą, umyj je trochę. Suszenie grzybów po pijaku w Nawiezi na pewno zostawiło na nich osad z sadzy i piasku. Jak już umyłeś grzyby, zalej je wodą raz jeszcze, ale tak bez szału, wystarczy żeby były przykryte, wykorzystasz ją potem do ich obgotowania. W sobotę wieczorem wyjmij grzyby, wody nie wylewaj!!! Pokrój je w cieniutkie paseczki, przełóż do garnuszka, dodaj łyżeczke masła, podlej ciut tą wodą co Ci została z grzybów i gotuj pomalutku. Teraz możesz iść na papierosa. Puść sobie Anthony'ego, najlepiej z Bjork.

Dodaj grzyby do wywaru, (bażanta możesz oddać Majowi albo zrobić z niego pasztet) pogotuj razem z 10 minut, dopraw solą i pieprzem. Spróbuj czy jest dość grzybowo. Jak jest, to wyjmij małą patelnię, nasyp na nią 2 łyżki stołowe mąki i pogdrzewaj trochę na małym ogniu aż mąka się zarumieni ni będzie w kolorze spodni Gap Khakis :) i szybciutko dodaj tyle masła żeby się to wszystko rozpuściło (pewnie jakieś 3 łyżki stołowe) zdejmij z ognia, bo na pewno zaczęło już dymić. Podlewaj pomalutku wywarem z grzybami i mieszaj mieszaj mieszaj! Jak zaczną się robić kluchy postaw patelnię z powrotem na gazie. To co masz na patelni wlej do zupy i zagotuj ją na małym ogniu 3 minuty. Właśnie po raz pierwszy w życiu, zaciągnąłeś ciemną zasmażką zupę:)  Spróbuj. Jak Ci nie smakuje to idź do Almy i kup gotową z Krakowskiego Kredensu:) Można pojechać z tematem i dodać jeszcze kremówki, ale to wtedy będzie miało 4 miliony kalorii i musisz się liczyć z porankami w stylu "jestem gruby". Ponieważ narobiłeś się z zupą, odpuść sobie francuskie kluski kładzione z pietruszką, kup po prostu makaron łazanki i ugotowany dodaj jak już będziesz nakładał na talerze. Posyp natką pietruszki. Posiekaną.

Łosoś w cieście:

To musisz zrobić niestety zaraz przed ich przyjściem. Bo ryba nie może leżeć surowa w cieście i nie może też leżeć za długo w piekraniku. Wstawisz go do pieca razem z ziemniakami w momencie jak będziesz podawał zupę.

Na dwie godziny przed, pieczeniem rozmroź ciasto francuskie. Musisz rozmorozić go tyle, żeby udało się zapakować w nie łososia. Jak łosoś będzie wielkości Maja, to pewnie przydadzą się dwie paczki. A może uda Ci się kupić ciasto w rulonie? To bardzo ułatwi sprawę.

Na rozwałkowane ( podsyp mąką, nie wałkuj zbyt cienko, musi utrzymać ciężar ryby i soki które z niej wypłyną, że o gorgonzoli nie wspomnę ) ciasto kładziesz filet, solisz go,smarujesz czosnkiem skrapiasz cytryną a na wierzch kładziesz pokruszoną gorgonzole. Zawijsz/zakładasz ciasto, tak żeby ryba była szczelnie owinięta. Sklejasz ciasto palcami. Można wierzch posmarować rozmąconym jajkiem, będzie się pięknie błyszczało. Jak wszystko z ciastem francuskim, trzeba rybę włożyć do bardzo rozgrzanego piekarnika ( na maxa ), inaczej ciasto się rozupuści a nie upiecze. Jak zacznie się robić leciutko złote, skręć temperaturę na jakieś 190 stopni, musimy doprowadzić do tego, że ciasto się nie spali a łosoś się upiecze. Możesz sobie zrobić próbę w środę , z kawałkiem łososia, będziesz czuł się pewniej. Nie wiem po czym poznasz że łosoś się upiekł, ja bym go po 30 minutach wyjęła i odkroiła kawałek w środku. Pamiętaj że on ma prawo być różowawy, nie zupełnie surowy ale "żwawy", tak żeby uniknąć bieli przepieczonego łososia rodem z restauracji w Ikea. To jest skrajnie ochydne.

Razem z łososiem wstawisz gratine.

Ziemniaki ( policz po dwa góra trzy średnie na osobe ) obierz, umyj, i pokrój na cieniutkie plasterki. Posiekaj w kosteczkę cebulę, na tą ilość ziemniaków wystarczą dwie średnie. Wysmaruj naczynie ( może być to białe owalne do zapiekania, może być duża tartownica, będzie pieknie wyglądało ) masłem. Ułóż ziemniaki w warstwach. Na mniej więcej środkową warstwę wyłóż cebulę. Jak już ułożysz wszystkie, polej je kremówką którą wcześniej posolisz i dodasz do niej biały pieprz. Ziemniaki muszą być całe zalane, inaczej wyschną od góry. Ponieważ gotująca śmietana ma tendencję do pryskania po bokach i bulgotania, postaraj się wycyzelować tak, żeby było troche przestrzeni do końca naczynia. Dla pewności upiekłabym ziemniaki wcześniej, i potem wstawiła na 10 minut na sam koniec tak tylko do podgrzania. Żeby nie zeschły okrutnie przy drugim pobycie w piekarniku, możesz posypać je startym masłem ( kolejne 2 miliony kalorii )i przykryć folią aluminiową.

Sałaty trzymaj umyte w misce w lodówce, zrób jakiś spokojny vinegret. Myślę, że łosoś i ziemniaki będą tak łagodne w smaku, że wystarczy im towarzystwo klasycznej sałaty. Możesz pokombinować i kupić pare rodzajów, lodowa, rzymska, rukiew wodna, darowałabym sobie masłową i rucolę. Zwłaszcza że ta będzie już podana do przystawek.

Jak Panie zjedzą zupę i się nią zachwycą, dasz się pochwalić, opowiesz jak zbierałeś grzyby i jak jest miło i super.

Zalej sałaty vinegretem.

Wyjmiesz łososia z pieca, pokroisz w grube apetyczne plastry, przełożysz go w magiczny sposób na duży półmisek, najlepiej owalny, macie te piękne białe i pewnie tam z serwisie jest właśnie taki specjalny do  ryb. Jak nie masz, to weź duży okragły. Ułóż ślicznie daj do nakładania jakąś płaską szpatułkę, może macie łopatkę do tortu?

Wyjmij ziemniaki jak już będziesz miał pokrojonego łososia. Daj łyżkę do nakładania. Nie denerwuj się, na pewno jest pięknie.

Na deser proponuje sernik. Możesz kupić okrągły u Sowy, albo zlecić go mi. No chyba, że jesteś na takim chaju gotowania że to również sprokurujesz sam. Każdy lubi i będzie pasował do tego delikatnego babskiego menu. Chętnie dam Ci słoik tych malin/jeżyn, one nie są za słodkie, takie coś na pograniczu konfitury i sosu. Możesz polać go w całości albo podać w miseczce. Dam Ci moja paterę na nożce, każde ciasto wygląda na niej super cool.

Na pewno wszystko się uda, i będzie pięknie. Jak sie nie uda, to olej, nie tłumacz się i nie denerwuj. Sam wiesz jakie to irytujące, jak ja stoję i się pocę że za mało czegoś tam dałam. Biały obrus masz, może warto kupić jakieś niskie kwiatki na środek stołu. Nie stawiaj waniliowych świec na stole, postaw zwykłe bezzapachowe tealighty. Mamy jeszcze dwie butelki Porto, można je podać na koniec do deserów. Na entree kieliszek szampana. Do obiadu chyba białe wino, do przystawek czerwone, bo tam będzie głównie mięso. Zresztą od win jest Królewna, na pewno wybierze coś pysznego. Jak masz mały ekspress do kawy, możesz zrobić ją wcześniej w większej ilości i zostawić w termosie. Myślałam przez chwilę o sosie kurkowym do łososia, ale jakoś mi się kojarzy restuaracyjnie. Niby pasuje do ryby ale zupa była już z grzybów. No nie wiem, to już sam pomyśl. Bacci

11:34, gastromat
Link Dodaj komentarz »