Szablon: Piotr Skrzypczyk

Durszlak.pl

Wpisy z tagiem: pad thai

piątek, 03 lutego 2012

Przyszedł czas na klasyk nad klasykami. Sławne tajskie pad thai, które jest potrawą tyle łatwą, co bardzo trudną. Składniki są tak proste jak się da i w związku z tym, diabeł tkwi w szczegółach. W tym wypadku, ten szczegół, to makaron. Okazało się, że makaron ryżowy, też można rozgotować, można kupić taki, który jest słabej jakości. Można przesmażyć go na woku, doprowadzając całość, do konsystencji brei. Im dłużej czytałam rady innych blogowiczów, na temat tej potrawy, tym bardziej czułam się bezradna. W sumie, jedyne co łączyło przepisy, był wyżej wymieniony, gruby makaron, jajka i surowe orzeszki ziemne. Tak jak w polskim bigosie, niby tylko kapusta, mięso i grzyby - ale co dom to inna potrawa i sekretne dodatki. 

Wybrałam przepis z "Thai kitchen" dla M&S, ale to nie jest moje ostatnie słowo, bo chodzi mi po głowie pad thai z blogu: http://www.shesimmers.com/2011/05/pad-thai-recipe-part-one-pan-and.html. Jak zrobię, to napiszę coś więcej. Póki co, przepis basic.

Tradycyjnie-dla 4 osób

duże opakowanie makaronu ryżowego wstążki, namoczonego na 10 minut w wrzątku

2 łyżki oleju arachidowego

4 posiekane cebule dymki

2 rozgniecione ząbki czosnku

2 posiekane papryczki chilli (użyłam czerwonych i zostawiłam pestki)

pokrojona w paseczki polędwiczka wieprzowa (moja miała około 300 gram)

250 gram ugotowanych krewetek bez pancerza

sok z jednej limonki

2 łyżki sosu rybnego

2 rozmącone jajka

garść  zblanszowanej zielonej fasolki (można opuścić, dziury w niebie nie będzie)

szklanka obranych, surowych, orzeszków ziemnych, posiekanych

garść posiekanej kolendry

Na gorącym oleju smażymy przez 2 minuty cebule, czosnek i chilli. Nie mają się usmażyć, bardziej olej ma przejść ich smakiem. Dodajemy polędwicę i smażymy kolejne parę minut aż leciutko zbrązowieje. Dodajemy krewetki, sok z limonki, sos rybny i jajka. Mieszamy energicznie i smażymy aż jajka się zetną i pokryją cuda w woku. Dodajemy odsączony makaron, orzeszki i smażymy przez kolejne 30 sekund. Posypujemy kolendrą. Proste, pyszne, bardzo klasyczne. Jednak chodzi mi po głowie, ten przepis z "shesimmers", a tam jest pasta z tamandarynowca, więc smak będzie inny. No nic zobaczymy. Chciałam od razu ucałować, moją grupę podróżników, która utknęła w śniegu, w dalekiej Malej Losinj. U nas nie jest  lepiej! I obiecuję, że poprawię gatunek drzewa i jego odległość od działa.

Zdjęcia: Piotr Skrzypczyk